Blog,  Dla rodzica

Moje top 5 dlaczego wprowadziliśmy dwujęzyczność zamierzoną w naszym domu

Chciałabym  Ci dzisiaj opowiedzieć jak jest u nas z dwujęzycznoscią zamierzona.Chociaz ja to nazywam, “ze mówię  do swojego dziecka po angielsku”


Pierwsze i najważniejsze pytanie
“Co mnie zmotywowało do działania?”


Łatwiejszy start

🚀
Przez tyle lat pracy w szkole, miałam różnych uczniów bardzo zdolnych i tych mniej. W młodszych klasach od razu można zauważyć kto ma dodatkowe zajęcia, a kto dopiero zaczyna. Wszystko tkwi w tym, że większość uczniów, którzy odnoszą sukcesy to ci, którzy zaczynali wcześniej i ci, którym rodzice pomagali. Ja sama zawsze w naukę wkładałam bardzo dużo wysiłku i czasu. Postanowiłam, więc, ułatwić mojemu dziecku start. Skoro sama coś  już umiem, to niech mój syn też to umie.


Własny rozwój

 📚Kolejnym argumentem, był mój własny angielski. Wiem egoistyczne podejście. Chciałam go jakoś rozwinąć, a może lepszym wyjaśnieniem będzie,  że nie chciałam się aż tak bardzo cofnąć. Język jest tak jak nasze mięśnie…nie ćwiczysz nie ma efektów… a nawet wprost przeciwnie… Dlatego ten mały brzdąc stał się moją przepustką do ćwiczeń z językiem angielskim. Gramatykę, słuchanie, czy czytanie zawsze można ogarnąć samemu… ale gorzej z mówieniem…A tutaj miałam takiego słodziaka, który mi nie przerywał, nie poprawiał, a nawet można powiedzieć, że był moim wiernym słuchaczem! Nie wspominając ilu nowych słów i zwrotów się nauczyłam;)


Zakupy

🛍Dzięki  temu, że przecież potrzebne są materiały, żeby “edukować swoje dziecko” mogłam i mogę bezkarnie kupować książki i zabawki, które pomogą nam w rozwoju naszego języka. Na początku mój mąż narzekał, ale jak widzi teraz efekty, to macha na to ręką🙊

Eksperyment

🔬Na swoich studiach czytałam przecież książki na temat tego jak dzieci szybko chłoną język. Sama po sobie wiem, że o wiele szybciej czegoś nauczyć pierwszoklasistę niż piątoklasistę.  Ale jak to jest w przypadku 1,5 dziecka? Czy w ogóle będzie wiedziało co się dzieje? Czy jak zacznę do niego mówić tak normalnie, to czy będzie wiedział co ma zrobić?
Obiecałam sobie, że  nie będę oczekiwała efektów tylko przeprowadzę sobie eksperyment. Jak  nie wyjdzie to trudno. Krzywdy mu chyba nie zrobię. 
I tutaj byłam w totalnym szoku! Jak po dwóch dniach na pytanie “Where is the duck” mój syn wskazał właściwą kartę  i żeby  nie było widziałam po nim, że to nie jest przypadek tylko rzeczywiście jej szukał. Motywacja wzrosła! 😁


Będę mogła dzielić się tą wiedzą z innymi

👩‍🏫

Ok, ok wiem dziwny argument, ale ja naprawdę lubię dzielić się tym czego się nauczyłam. Chyba to się już nazywa zboczenie zawodowe. Muszę zawsze na początku przetestować coś na sobie, żeby mieć pewność, że to działa. Dwujęzyczność zamierzona, to dla mnie “dość” nowy temat, który ciągle zgłębiam. Dzięki temu, że mogę zobaczyć jak ona działa u nas i że w ogóle działa, z czystym sumieniem mogę zachęcać inne mamy do podjęcia się tego wyzwania!


A ty już mówisz do swojego dziecka w obcym języku?

Jeśli tak, to będzie mi miło jak podzielisz się ze mną jaka jest Twoja motywacja, że zaczęłaś to robić:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping cart
Your cart is empty
Let's start shopping!
Start shopping
0